„Światełko w mroku błyska,
z daleka albo z bliska”Pikająca maszyna informuje mnie jak Jaś sobie radzi z oddechem. Radzi, mimo, że czasem maszyna wyje. Podobno z powodu wydzieliny, z którą dla odmiany Jaś sobie nie radzi. Kolejne szczyty: musimy nauczyć się odruchu ssania i łykania…. no i… „jamki”. Nieśmiało mówię Bogu, że może niech nie będzie więcej „jamek”. Tych co je widzą na USG i mówią, że pewnie będzie więcej. Do odruchu ssania będziesz miał moje dłonie, ale „jamki”… no wiesz Boże … takich jamek nie zakopię.