SAMSUNG CSCMiałam napisać o Tymku, ale dostałam dwa maile. Maile z naszej kancelarii. Miałam jak zwykle gdzieś je zarchiwizować, nie analizować. Zatrzymała mnie prośba naszego adwokata o komentarz. Biorę głęboki oddech zanim ogarnie mnie paraliż. Zaczyna się przerzucanie argumentami, których jedynym celem jest udowodnienie sobie i światu, że wszystko z nami ok. Wszyscy niewinni, wszyscy tacy jak trzeba, wszyscy dokładni, solidni tylko Jasiek jakiś taki spieprzony. Nie czytam nawet wpisów własnego bloga z przed 3 lat. Mróz i ciemność zabrała część mojej duszy na zawsze. Powrót do tego jak depilacja serca woskiem. Biorę głęboki oddech, bo wiem, że muszę zanurzyć się w tym przeręblu. Przeczytać i skomentować. Ładnie i składnie. Nie impulsywnie. Nie po swojemu. Nie w gniewie i żalu. A gniew mam tak piękny. Szkoda.

Zbieram dokumenty, żeby Jaś trafił na zajęcia. Neurolog w Białymstoku, choć ma całą dokumentację nie chce wystawić zaocznie zaświadczenia. Mam przyjechać z Jasiem, a najbliższy termin w marcu. W uszach mi brzmi „jak Pani uważa”. Tłumaczę, że ja nie uważam tylko jestem pewna, że to idiotyzm. Prorok zostaje prorokiem. Po prostu wie. Widzi rzeczy takimi jakimi są. „Widzę” mówię przez słuchawkę, „wygodę, chciwość, dzień Pani jakiś taki nijaki, klientów dużo, małoduszność…”. Zaświadczenie załatwiam w Ełku, bez Jasia, bo zagorączkował przed wizytą. Jego brak uzupełniam rozmową. Lekarz grzecznie zadaje pytania, które słyszałam tysiąc razy, a ja po raz tysięczny tłumaczę, że nie ma opcji na EEG we śnie u Janka, że rezonansu nie miał jeszcze bo zajęliśmy się PEGiem i programem żywieniowym, że spec od komunikacji alternatywnej w Białymstoku, a w Ełku cóż… ludzie mili, ale za mało zacięci i zdolni może. No ktoś jest. To taki nasz ulubiony zwrot prowincjonalny: „to jest i tamto…” Tak jakby samo „jest” coś udowodniało. Znowu muszę się bronić przed pomysłem, że rodzice mogą wszystko i tyle cudownych rzeczy powstało dzięki rodzicom. A ja nie chcę. Założycielka Fundacji siedzi na krzesełku w gabinecie i śpiewa w duchu „pocałujcie mnie wszyscy…” i się zastanawia, czy mimo braku wzoru i zapłacenia za zaświadczenie, nie usłyszy, że jest nie takie jak trzeba.

A gniew mam dzisiaj taki piękny.