SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Eksperyment trwa i przysparza samych kłopotów. Kłopoty organizacyjne i relacyjne. Te drugie sto razy bardziej dotkliwe. Wiedziałam od dawna, że umiem trwać przy ludziach niezależnie od mojego nastroju i chęci. Zazwyczaj pamiętałam co kto lubi i zazwyczaj lubiłam dawać ludziom nieokazyjne prezenty, gdy wpadały mi w ręce wołając imię swojego właściciela. Ta moja siła stała się największym zranieniem, gdy olśniło mnie, że dla jednej z miłości mojego życia nie ma to znaczenia. Gdy odkryłam, że dla wielu relacja to impuls, emocja, przypływ, przypadkowa, wypadkowa. Okoliczności nie zmieniają problemu, okoliczności wymiatają go spod łóżka. Eksperyment wymiótł wiele śmieci. Przecieram oczy, że 15 lat można było tego nie zauważyć. Pocieram ręce myśląc, że tak długo się zgadzałam dawać i dawać. Pocieram czoło, bo wiem, że myśl domaga się siły, by wysłać kogoś w kosmos. Nigdy nie myślałam, że będę uczyć się egoizmu.

Eksperyment spowodował, że straciłam kontrolę nad jedną z miłości mojego życia. Jasiem. Szarpią mną emocje każdego dnia, że przestałam być organizatorką Jego życia. Zawsze czuwałam mając go obok. Zawsze wiedziałam, czy jest Mu dobrze, czy źle. Nigdy nie wyłączyłam kontrolki. Z pozoru nieobecna obecna zawsze. Czujna, wsłuchana. Ciągle nie umiem się przestawić. Kolejny raz przegaduję z Tomkiem zmianę ról szukając właściwej konstelacji. Wszystko trudne. My w tym tacy trudni z wyobrażeniami. Utrata starej roli to szukanie nowego bycia z Jasiem. Przykładam do Niego swoją specyfikę budowania relacji i tę, której nie rozumiem. Z jednej wybieram dla Niego trwanie moje i wierność, z drugiej emocje, bo jak nikt On je zawsze doskonale rozumiał. Od jutra zacznę trening, będę testować nas inaczej. Spokojna jestem o jedno, że On na pewno nie pośle mnie w kosmos.