SAMSUNG CSC

Nie sądziłam, a jednak. Mimo nadziei i obietnic musieliśmy zawiesić część działań w Stowarzyszeniu i zwolnić 6 osób. Siebie też zwolniłam właściwie. Nie umiałam inaczej. Powszechnie wiadomo, że Prezes organizacji jest utrzymywany jako koordynator przy różnych projektach i wykonuje znacznie więcej niż zakres obowiązków. A jednak nie umiałam wytrzeć się większą odpowiedzialnością, dzietnością i wszystkim co znacznie utrudnia funkcjonowanie bez pensji. Moja władza jest większą odpowiedzialnością. Stanęłam jak wszyscy w kolejkę licząc, że może to tylko na miesiąc… dwa? Ja postanowiłam skorzystać ze świadczenia pielęgnacyjnego – 1200 zł. Od stycznia 1300 zł. Niepracująca teoretycznie mama opiekująca się teoretycznie niepełnosprawnym synem. Mama przygotowana. Ściągnęłam z BIP-u informację, wniosek i podreptałam do właściwego wydziału czując, że system zaczyna mnie łamać przy samym wejściu. Znacznie więcej drzwi niż potrzebowałam. Trafiam we właściwe, a za drzwiami kolejka…. taaaaa… właściwie czego się spodziewałam? Siadam grzecznie obserwując jedną obsługującą Panią, która w mojej ocenie jest aniołem cierpliwości. No to może i ja spróbuję? W końcu trafiam i patrzę Aniołowi w oczy.
– A gdzie reszta?
– Jaka reszta? To było na waszym BIP – ie.
– Hmmm właściwie to ja BIP – u nie obsługuję.
Anioł wie, że ta klientka jest inna. Podsuwa mi kolejne płachty arkuszy a ja czuję, że system łamie mi nie tylko kości, ale mięśnie.
– Musi jeszcze Pani wypisać wszystkie umowy cywilno – prawne.
– Boże… mam ponad setkę…
– No chyba, że ma Pani gdzieś ustalony kapitał początkowy…
Moja głowa pracuje szybko jak się pozbyć części formularzy. Znajdę ten kapitał. Może czegoś mogę nie brać od Państwa dopytuję. Ale nie mogę zrzec się żadnego przysługującego mi w dobrej wierze ubezpieczenia.
– Wie Pani, na tym formularzu z BIP nie ma miejsca na konto…
Widzę, że Anioł ma dyskomfort, bo trochę inny ten formularz. Widzę też, że Anioł wie, że wygrałam, że żadna siła nie zmusi mnie na więcej niż muszę. Anioł też umie czytać w oczach, patrzy na mnie, a ja odczytuję cichą potrzebę… jej słabość jest jej siłą.
– Niech Pani da mi ten formularz, wypełnię jeszcze raz….

Tkwię przed stertą papierów wyprana z wszystkiego co ma kolory. Doświadczenie niemożności jest moim doświadczeniem. Mam depresję, nerwicę, wypieram konieczności. Klepię wpis, żeby tylko nie musieć wypełniać tych cholernych papierów. System łamie mnie i łamie. Wznoszę oczy ku górze… Zaraz zaraz, jakieś niebo dziś widziałam. Niby takie pochmurne, ale pod niebem tym pełno pozytywnych ludzi było. Dziś wypełnię formularze, jutro znowu ich poszukam. Tym razem bliżej, nie jadąc 90 km.