20151018_170005

Marysia tonie w łzach. Wiem o tym szybciej niż usłyszę i zobaczę, bo dostaję zazwyczaj uprzedzającego sms – a. Zawiera on wielokrotnie powtórzony emotikon lub długi wywód o tym, jak bardzo ją zawiedliśmy. Kolejny raz oczywiście.
– Marysiu?
– Smutno mi.
– No to trzeba wypuścić smuteczek. Ooooo zobacz jak biega… niesforny, dokuczliwy, trzeba go oswoić. Jak go już opłaczesz to go oswoisz. Powoli zacznie się do Ciebie łasić, przymilać, przestanie Ci dokuczać i zamieni się w nadzieję. Nadzieję, że jutro będzie lepiej.
Tymek tonie w łzach.
– Synku?
– Też mam smuteczki. Spłoszyłem zwierzę i nikt go nie zobaczył, nawet ja.
Marta nie tonie w łzach. Jest zezłoszczona.
– Martusiu?
– Zostaw mnie! Tymek spłoszył zwierzę. Cicho już bądź Tymek!
Złości nie trzeba wypuszczać, wypuszcza się sama w dzikim tańcu, aż nakarmi się zemstą lub zmęczeniem.

My nie toniemy w łzach. Sprzeczamy się o emocje Jasia i jak mu pomóc. Każde z nas uważa, że wie lepiej, bez dystansu tocząc bój właściwie o to samo zwycięstwo. Każde z nas ma inne rozwiązanie zapominając, że mamy prawo do innych rozwiązań. Dlaczego taka mądra, przy Jasiu jestem taka głupia?
– Jasiu?
– Mam smuteczki i złość, ale mam i radość. Wypuszczam je jak umiem, Ty je oswój za mnie.

20151018_16345720151018_170539