Dzisiaj mijają  3 lata dość ryzykownego życia Janka. Niesforny chłopiec, za którym trudno nadążyć. Biega, pływa, jeździ rowerem, pokonuje przestworza swoich ograniczeń. Wskakuję na chmurę, żeby go dogonić. Porywa mnie wiatr, spadam. Bez spadochronu. Na mech, na kamienie. Siniaki nakreśliły mi granice własnego ciała i poznania. Próbuję zatrzymać go, zamienić w kamień, zamienić w głaz wszelkie uwieranie, przeżywanie… Porywa mnie wiatr w przestworza, bez ograniczeń, gonię Go. Latam.