Zaczęło się jakoś nie tak. Za wcześnie, jak nigdy odeszły nagle wody i to „inaczej” niepokoiło najbardziej. 25 lipca, po 8 rano jestem już w szpitalu. Oddział położniczy i czekanie. Może samo się ruszy. Czekam do 16.00 czytając w między

Czytaj więcej…

Zanim włożę ubrania Jasia do pralki przybliżam je do twarzy i wdycham jego zapach. Gdybym przypadkiem zgubiła synka w mroku odnajdę go po zapachu i zapewne po nieustającym Jego furczeniu. Zanim zrobię cokolwiek z wszystkich koniecznych obowiązków popatrzę sobie na

Czytaj więcej…

Ktoś postanowił mnie szturchnąć. – Pani Ulu, w poniedziałek o 16.00 z Jaśkiem do lekarza rehabilitacji… – No to jeszcze psychologa potrzebujemy. Za pół godziny ponowny telefon, że mamy i psychologa pół godziny wcześniej. Mirka i Siostra Ignacja jak dobre

Czytaj więcej…

Trochę dziwnie odwiedzać Jasia, ale zupełnie fantastycznie móc go gościć. Przetestowałam jego u mnie wizytę i nocleg. Było wspaniale. Poczułam się pewniej i odważniej w tej zmianie. Kolejny krok na przód. Kolejnym będzie skończenie w końcu formalności kwalifikujących go do

Czytaj więcej…

Czytam odpowiedź radców prawnych szpitala i Pani Doktor. „Dowodem na to, że pacjentka czuła się dobrze, jest, że na sali porodowej czytała książkę…” Boże, jakie to smutne. Książkę, w której zakładka ani drgnęła od 3 lat i 5 miesięcy. Nigdy

Czytaj więcej…

Jest jak dzień, w którym się urodził. Letni, ciepły, słoneczny, sierpniowy. Imię jego znalazłam w gwiazdach odczytując duszę, którą dostał. I jest jak to imię otwarty, pozytywny, optymistyczny. Wrażliwy, czasem martwiąc mnie, że za bardzo, że za dużo tej empatii.

Czytaj więcej…

Miałam napisać o Tymku, ale dostałam dwa maile. Maile z naszej kancelarii. Miałam jak zwykle gdzieś je zarchiwizować, nie analizować. Zatrzymała mnie prośba naszego adwokata o komentarz. Biorę głęboki oddech zanim ogarnie mnie paraliż. Zaczyna się przerzucanie argumentami, których jedynym

Czytaj więcej…

Eksperyment trwa i przysparza samych kłopotów. Kłopoty organizacyjne i relacyjne. Te drugie sto razy bardziej dotkliwe. Wiedziałam od dawna, że umiem trwać przy ludziach niezależnie od mojego nastroju i chęci. Zazwyczaj pamiętałam co kto lubi i zazwyczaj lubiłam dawać ludziom

Czytaj więcej…

Od tygodnia układam w myślach ten wpis. Wydarzyło się tak wiele i tak wiele pozostanie między myślą i literą. Niewypowiedziane, zawieszone, ukryte. Nowe mieszkanie kupowaliśmy już od kilku miesięcy. Mniejsze. Bez planu sprzedawania starego. W nowym mieszkaniu od prawie tygodnia

Czytaj więcej…

  Nie sądziłam, a jednak. Mimo nadziei i obietnic musieliśmy zawiesić część działań w Stowarzyszeniu i zwolnić 6 osób. Siebie też zwolniłam właściwie. Nie umiałam inaczej. Powszechnie wiadomo, że Prezes organizacji jest utrzymywany jako koordynator przy różnych projektach i wykonuje

Czytaj więcej…

Tyle śmierci ile umiłowania życia. Kto umie kochać, kto czuje bardziej ten umiera ciągle. Jedni mówią o nich, że przesadzają. Ja myślę, że z różnych powodów dostali w darze receptory wybitnej wrażliwości. Tęsknota – śmierć. Smutek – śmierć. Zawiedziona miłość

Czytaj więcej…

Load More